Orgazm – przedsmak śmierci

Korytarze, tysiące korytarzy…drzwi niekończącej się seksualnej transcendencji. Zamknięte w spirali doznań, niesione niewątpliwą chęcią przeżyć, rozkoszy połączonej z multiorgazmem któremu przyświeca przedsmak śmierci. Mieszając skowyt z krzykiem rozkoszy. Wszystko ukryte przed widzem. Spektakl dwóch aktorów, wciąż te same doznania i brak wolności ducha i ciała które mogłyby uwolnić umysł od doznań. Doznań tak krótkich, tak szybko mijających że potrzeba więcej i więcej. Rozkosz, krzyk, skowyt… orgazm. Uff… po wszystkim! 
Rozkosz, krzyk, skowyt…orgazm… CHCĘ WIĘCEJ! Więcej wolności ciała, więcej przyzwoleń. Ból…spirala samo destrukcji wynikająca z animalistycznych potrzeb. Jesteś wewnątrz, głęboko w ramionach nieujarzmionych emocji, pchany w przód, głębiej! Głęboko w otchłań kolejnych doznań. 
Co za dzień! Dzień bólu, uśmiercania swojego bytu. Być…czy mieć? zakurzona sterta wspomnień przypomina o człowieczeństwie. Odrywa na chwilę cielesność by z jeszcze większą rozkoszą wykrzyczeć kolejne – ech, och, ach…WTF!! 
Korytarz, pokój…delikatny strach. Chwila podniecenia, chwila w jedności, jedność w chwili, chwila rozkoszy, chwila zapomnienia. Chwila niebycia. Warto żyć! 
Cenzura, fałszywe uświęcanie materii propagowane ewolucją. Moligenizm – monogenizm, jeden początek czy setki praistnień?
„Nad zwłokami praistnień orszak gromnic czuwa”
Nad synem Bożym i każdą ludzką istotą czyha kłamstwo kryjące swoją prawdziwość w przebraniu grzechu pierwotnego.